Prowincjonalny cesarz

Komentarz do: P. Lisicki  Władzy zdobytej nie oddawać

Kent, Anglia – jednak PRL wraca. Jak skonczylo tamto cielsko, wiemy.

Czy obecnie rzadzacy, albo raczej nadzorcy wszelkich rzeczy sa az tak niemadrzy i nic sie nie nauczyli? Jedyna odpowiedz – wladza dla wladzy to jest.

Kazdemu niedojrzalemu odbije, gdy ja bedzie mial, a co, gdy bedzie ja mial w pełni.
Nie pozostaje nam nic innego, jak patrzec temu ukladowi wladzy na rece, pokazywac jej niedorzecznosc, oblude, glupote, czy nawet dzialania wbrew interesowi panstwa, jezeli takie ewentualnosci sie pojawia. A wtedy demokratycznymi narzedziami, bo przeciez bic sie nie bedziemy, trzeba doprowadzic do tego, by Polska miala wreszcie wlasciwych ludzi, na wlasciwym miejscu, by polityk, to byl ktos, kto dziala w imieniu spoleczenstwa, a nie jakiejs sitwy, czy nie daj boze swych kolezkow.

Dostaje bialej goraczki, gdy czytam np o panu Wajdzie Andrzeju, ktory mowi co mowi i ktory robi “wlasciwa” propagande Polsce za granica. To samo dotyczy Walesy Lecha, gdzie np. czytalem w brytyjskim “The Times” jego wypowiedz, po wyborze naszego niusi na prezydenta, ze dobrze, ze nie wygral Kaczynski, bo on taki be jest – i dalej gadane w duchu Walesy Lecha, ktory, jak wiadomo nienawisc do Kaczynskich wypil z mlekiem matki.

Juz pisalem nie raz, ze tutejsze spoleczenstwo, nie mowiac to w swiecie o Polsce to ma pojecie blade. Ale np. Wajde, Walese kojarzy. Gdy ci luminarze cos przekaza swiatu, swiat im wierzy, bo to przeciez dla nich autorytety.

Tylko taki jeden z drugim nasz autorytet nie moze wczesniej pomyslec, co gada i do kogo, kogo reprezentuje, bo przeciez nie tylko siebie? Czy nie wie, ze jego glos, to glos Polski, ktory odbiera Anglik, Amerykanin, czy Japonczyk i kazdy z nich pomysli nie co powiedzial np. Walesa, ale co mowi Polska?

Na co dzien musze opowiadac o Polsce, gdy zostane “przywolany do tablicy” przez ludzi ze swiata. Na co dzien sie staram, jak tylko potrafie mowic o moim kraju, jako o kraju normalnym. Zachecac do odwiedzin.

Jak ja wygladam, w porownaniu z takim Wajda Andrzejem np? Ci, ktorzy mnie znaja, wierza moim slowom, ale ci inni? Kto ma wieksza sile przebicia?

Polska to nie Burundi. To wielki kraj w srodku Europy, z potezna kultura, wielkimi postaciami o zasiegu swiatowym z ktorego nie raz jestem tutaj na obczyznie wobec cudzoziemcow dumny.

Ale czy ta Polska to nie polityczne Burundi Europy, z ktorej wiekszosc politycznych elit swiata podsmiechuje sie pod nosem, lub w najlepszym razie przyklaskuje polskim eli(y)tom rzadzacym, bo przeciez ta eli(y)ta przewidywalna jest i tak latwo sterowna, ze tamci moga spac spokojnie.

A my? Mozemy sobie popisywac tu i owdzie i nasze zale wylewac.

To wiele i nie bez znaczenia, ale czy to wszystko na co nas stac?

Advertisements

About krzysztof bekiersz cbrengland

Polak na emigracji
This entry was posted in Michnikowszczyzna i okolice and tagged . Bookmark the permalink.