Miękkie lądowanie ?

Kent, Anglia – czytam któryś z kolei felieton lub artykul ostatnio z naszego srodowiska zdroworozsadkowych Polakow, ktory traktuje nasze sprawy tak miekko.
I tkwi we mnie niezgoda na takie “podsumowywanie” naszej sceny politycznej.
Juz ktos pisal w komentarzach o “grubej kresce”. Mnie ona tez tkwi caly czas w glowie, a obserwując stale jeszcze tych coraz starszych “linoskoczków”, caly czas meczy mnie jedna mysl:
Jak dlugo jeszcze?
Moim zdaniem zadna wspolpraca nie wchodzi w rachube z tymi cyrkowcami.
Nasz kraj to nie pilka do zabawy czy czerwony folwark, ktory przez ostatnie lata zrobil sie jakby rozowy, a teraz niektorzy chcieliby, by zupelnie zmienil kolor.
Nie mozna ot tak przejsc do normalnego zycia politycznego majac za soba takie rany, jakie poprzedni sytem nam zadal, a ktore do dzisaj liżemy z bólem.
Spoleczenstwo na pewno chcialoby juz wreszcie miec wiecej spokoju, wiecej widocznych efektow z dzialania parlamentu, rzadu, czy postawy jego prezydenta.
Ale źle zabliźnione rany nawet po wielu latach ropieją.
Jezeli w Polsce nie zaleczymy ich nalezycie, w niedalekiej lub dalszej przyszlosci moze sie zdarzyć nastepny 10 kwiecien 2010 i Solidarni2010.

Janke  Kampania-nadziei

Zaremba Czas na usługowe partie? Może. Ale czy i na usługowych polityków?

Advertisements

About krzysztof bekiersz cbrengland

Polak na emigracji
This entry was posted in W podrozy i nie tylko. Bookmark the permalink.